Ostatnio najbardziej emocjonująca Polaków akcja to zbiórka kasy na leczenie onkologiczne dzieci. Zbiórka szlachetna i zapewne bardzo potrzebna, bo na specjalistyczne leki i pobyty za granicą zawsze brakuje pieniędzy. A nic tak bardzo nas nie wzrusza, jak ciężka choroba dzieci. I pewnie te słowa wystarczyłyby za komentarz o akcji „łatwoganga”. Zebrano wielką kwotę, a przy okazji w ramach tej akcji ogrzało się wielu celebrytów. Ten dał na zbiórkę wiele polskich złotych, a inny jeszcze więcej. Sukces. Mam jednak garść refleksji i uwag.
Po pierwsze, ta wielka kwota, nie jest taka wielka. Leki i leczenie onkologiczne są bardzo drogie. Skąd wiem – sam jestem leczony onkologicznie i znam kwoty, jakie państwo wydaje na moje kurowanie. W tym kontekście zebrane środki rozejdą się błyskawicznie. Ale są i zapewne pomogą wielu małym pacjentom w dojściu do zdrowia. I to się liczy.
Po drugie, to akcja, jak na razie, jednorazowa. Czy entuzjazm rodaków będzie tak wielki przy następnej okazji? Czy w ogóle będzie następna okazja? Trochę wątpię. Słomiany zapał jest jedną z naszych wad narodowych. A może ciepło następnej zbiórki nie będzie tak wielkie i liczba hojnych celebrytów znacząco zmaleje. Oby nie!
Po trzecie, musimy nauczyć się wspierać naszą służbę zdrowia może nie milionami, ale złotówkami byle systematycznie, z rozsądkiem, z planem i wiarą, że to się nam wszystkim opłaci. Zdrowie dzieci jest najważniejsze, musi być wspierane.
Dlatego, gdy dotarły do mnie opisy porównań z WOŚP Jurka Owsiaka i negatywne komentarze na ten temat, byłem trochę zdziwiony. WOŚP działa już ponad 30 lat. Jest to instytucja obdarzona przez nas nie tylko zaufaniem, ale także wielką sympatią. To dzieci zbierają kasę na rzecz dzieci. Od lat na głowę Jurka wylewane są pomyje, oskarżenia, pomówienia. A on przecież nie robi nic złego. Zbiera systematycznie rok w rok pieniądze na różne cele związane z doposażeniem szpitali i jednostek służby zdrowia w najnowocześniejszy sprzęt. To jest zorganizowane, sprawne i funkcjonujące. I trwa ponad 30 lat. Nie chcesz dać, nie dawaj, ale nie przeszkadzaj. Drodzy rodacy, jeśli znajdziecie kogoś równie sprawnego jak Jurek Owsiak, to orkiestra będzie wiele lat. Zastanawiam się tylko, jak długo jeszcze Jurek wytrzyma coroczną negatywną presję. A ja, jak zwykle co roku, odnajdę w styczniowy dzień młodego człowieka z puszką dumnie przez niego niesioną i wrzucę kwotę, na jaką mnie będzie stać, by poprzeć akcję WOŚP. I zapraszam każdego z Was, Czytelnicy, do takiej postawy. Każdy grosz się liczy i każdy zostanie dobrze wykorzystany. To nie muszą być miliony, złotówki też się zagospodaruje. Zapraszam.
Roman Ferenc